Film "Epokowe przesłanie prof. Fijałkowskiego"
Film "Rozmowa z Małym Jasiem"
Film "Jako człowiek odmawiam"
Film "Włodzimierz Fijałkowski - wierny przysiędze Hipokratesa"
Film "Jakie kwiaty dla prof. Wł. Fijałkowskiego?"

WSPOMNIENIE O PROF. WŁODZIMIERZU FIJAŁKOWSKIM Piotr Wołochowicz

04.03.2025

Z moją Ukochaną Mariolką pobraliśmy się w roku 1982. Ważną częścią przygotowania do małżeństwa były książki prof. Włodzimierza Fijałkowskiego – „Miłość w spotkaniu płci” oraz „Naturalny rytm płodności”.

Poprzez te oraz inne swoje publikacje Profesor miał istotny wpływ na nasze myślenie o czystości przedmałżeńskiej, płciowości, płodności i rodzicielstwie. Wbił nam do głowy, raz na zawsze, że w rodzeniu mają, podobnie jak w poczęciu, uczestniczyć dwie osoby: żona i mąż; że słowo współżycie pochodzi od wspólne-życie a nie jest czymś oderwanym; że nie wystarczy urodzić – ale trzeba urodzić dobrze; że Naturalne Planowanie Rodziny jest skuteczne i zdrowe; że miesiączki się nie wywołuje, bo ona przychodzi w swoim czasie, a jej spowodowanie środkami medycznymi nie jest już miesiączką, lecz często wczesnym poronieniem. Urzekła nas prosta logika, ukazująca ekologiczność i naturalność życia w świadomości cyklu płodności i niepłodności.Podczas 34 lat naszego małżeństwa (Mariolka zmarła w 2016) nigdy nie używaliśmy antykoncepcji – NPR doskonale sprawdzało się przy nieregularnych cyklach. 

Szczególnie cenne było to, że Profesor uczył nas jak rozróżniać to, co jest normalne, od tego co nie jest. Pokazywał piękno i harmonię funkcjonowania człowieka, w tym szczególnie mechanizmu płodności. Jednocześnie wskazywał, że NPR jest ekologiczne, że skoro staramy się o zdrową żywność, o czystą wodę i powietrze – to jest absurdem zatruwanie organizmu antykoncepcją.

Nauczył nas spojrzenia na ciało z perspektywy biblijnej, oczami Bożymi. A przez kontakt osobisty mogliśmy po prostu czerpać z Niego, jako człowieka. Pozostawaliśmy z Nim na pewnym stopniu przyjaźni. Widywaliśmy się głównie na konferencjach, wykładach, ale zdarzały się również wizyty w naszym domu. 

W 1986 r. w gronie 15 osób założyliśmy Stowarzyszenie Na Rzecz Naturalnego Rodzenia i Karmienia i prof. Fijałkowski od początku bardzo nas wspierał. Nie tylko poprzez to, co pisał, ale sam starał się być osobiście na konferencjach Stowarzyszenia. Mam pełną świadomość, że gdyby nie On, to i Stowarzyszenie by nie powstało. Pamiętam, że gdy pewnego razu prezentowano gimnastykę dla kobiet w połogu, Profesor zdjął marynarkę i w spodniach od garnituru położył się, by ćwiczyć wprost na podłodze. Na wykładzinie, bez jakiegokolwiek materaca!!! Uważał, że skoro miał polecać gimnastykę, powinien ją także sam wypróbować. To było naprawdę podejście profesjonalne w całym tego słowa znaczeniu, a jednocześnie świadczące o Jego sercu i oddaniu sprawie.

To, co potęgowało w nas szacunek do Profesora, to była jego pokora. Każdy wykładowca zazwyczaj przedstawiał swój referat i znikał – Profesor zaś przebywał z nami od początku do końca, słuchał opinii i relacji nie tylko położnych, ale także „zwykłych” ludzi, młodych rodziców. A kiedy zobaczył, że fascynującego Go przez pewien czas zagadnienia „rebirthingu” nie da się pogodzić duchowo z chrześcijaństwem – był gotów się z tego niewłaściwego kierunku wycofać.

Gdy w gronie trzech małżeństw pisaliśmy Zanim wybierzesz… Przygotowanie do życia w rodzinie (I wyd. 1993), tak potem zwalczane przez środowiska tzw. „innej opcji”, było oczywiste, że na konsultanta naukowego zaprosimy Profesora. Kilka lat później na naszą osobistą prośbę napisał przedmowę do naszej pierwszej samodzielnej książki Jak w pełni wykorzystywać Boży dar płciowości – czyli – Seks po chrześcijańsku (I wyd. 1996).

Czerpanie od Niego pomogło kształtować nasze przyszłe książki. Przez wiele lat kolejne roczniki narzeczonych, przygotowywanych przez nas w parafii do ślubu, słyszały, jak się na Niego powołujemy.

Dziękuję Bogu za to, kim Profesor był dla nas osobiście i za Jego dorobek merytoryczny (m.in. Polska Szkoła Rodzenia) oraz wzór prawego człowieka. Po 1956 r. był prześladowany za obronę życia. W latach kiedy przepisy nie dawały lekarzowi możliwości odmówienia udziału w aborcji, bezkompromisowo powiedział: „Jako człowiek – odmawiam!” Konsekwentnie, wręcz heroicznie postępował według prawdy, nigdy nie szedł na kompromis.